Choć padły cztery gole, dobre akcje obu drużyn można było policzyć na palcach jednej ręki. Atmosfera była piknikowa, zarówno na trybunach, jak i na boisku. Obrona Lecha znów zdrzemnęła się w decydujących momentach. Gospodarzy ośmieszył filigranowy Adrian Sikora, który dwukrotnie głową skierował piłkę do siatki. Gola na wagę remisu napastnik Groclinu zdobył w doliczonym czasie gry.
Poznaniacy przystąpili do derbowego meczu osłabieni brakiem kontuzjowanego kapitana – Piotra Reissa. Nieobecność lidera w grze ofensywnej Kolejorza była widoczna. Lechitom brakowało pomysłu na sforsowanie bloku defensywnego Groclinu. Przez blisko dwa kwadranse z boiska wiało nudą. Kibice wykorzystując znakomitą pogodę odwracali głowę w stronę słońca, bo oprócz strzału Rafała Murawskiego z dystansu nic godnego uwagi się nie wydarzyło.
Lech Poznań 2:2 Groclin Grodzisk
Bramki: 1:0 Igor Kozioł (26-samobójcza), 1:1 Adrian Sikora (51 – głową), 2:1 Jacek Dembiński (72– głową), 2:2 Adrian Sikora (90+2 – głową).
Lech: Kotorowski – Kikut, Bosacki, Tanevski, Wojtkowiak (60. Kucharski) – Zając, Injac, Murawski, Wilk (78. Micanski) – Zakrzewski (66. Dembiński), Pitry.
Groclin: Przyrowski – Lazarevski (21. Mynar), Kozioł, Tupalski, Telichowski – Rocki (67. Piechniak), Świerczewski (46. Sikora), Goliński, Sokołowski, Majewski – Chinyama.
Żółte kartki: Injac (Lech), Telichowski (Groclin).
Sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom).
Widzów: 15. 000.
Więcej w dzisiejszym wydaniu Głosu Wielkopolskiego lub www.prasa24.pl
Autor artykułu: Maciej Lehmann