Podatki płacę we Włoszech ale jestem za Polską – Ze Zbigniewem Bońkiem, o szansach na zorganizowanie w Polsce i na Ukrainie piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku, rozmawia Janusz Basałaj
Kiedy słucha się różnych głosów dochodzących także z obecnych władz PZPN można czasami odnieść wrażenie, że Zbigniew Boniek nie chce, by to Polska organizowała finały Euro’2012. Stawia pan więc na Włochów? W końcu mieszka pan w Rzymie…
– U nas każdą sprawę, każdy problem można tak sprzedać, by kogoś oczernić lub zdyskredytować. Wie pan, drzwi zarządu PZPN nie są wcale tak szczelne jakby się wydawało. Dowiedziałem się, że kiedy rozważano moją kandydaturę na wyjazd do Cardiff (tam zdecyduje się, kto będzie gospodarzem Euro’2012 – przyp. red.), to podobno dwóch ludzi z zarządu miało powiedzieć, że to może być niebezpieczne, bo Boniek jest za Włochami. Plan przyznania Polsce i Ukrainie tych finałów jest realizowany od kilku lat. Beze mnie. Więc dlaczego „za pięć dwunasta” miałbym nadstawiać swoją twarz w tej sprawie? Cokolwiek się nie wydarzy w środę, to i tak Boniek będzie krytykowany. Nawet jak dostaniemy z Ukrainą te finały, albo i jak wygrają Włosi.
Poda pan nazwiska tych wątpiących w pańską lojalność?
– Nie. Bo to śmieszne, a ja małymi ludźmi nie chcę się zajmować.
Pańska obecność w Cardiff jako członka polskiej delegacji, byłego świetnego piłkarza, ambasadora polskiego futbolu wydawała się być naturalna.
– Przecież nie będę sam siebie zachwalał. Coś tam dla polskiego futbolu zrobiłem. Mam dziś 51 lat i nie wstydzę się tego, co zrobiłem dla Polski. No, może poza jedną rzeczą. Jako selekcjoner reprezentacji Polski przegrałem mecz eliminacyjny z Łotwą w Warszawie. To się jednak może każdemu zdarzyć. Ile było kontroli w związku, ile podejrzeń w związku z kontraktami, jakie zawierałem jako wiceprezes PZPN? I co? I nic! Powtarzam, że nie wstydzę się swych dokonań na i poza boiskiem. Więcej, jestem z tego dumny.
Czy Włosi są pewni, że UEFA właśnie im przyzna finały Euro’2012?
– Włosi sami dobrze wiedzą, że nic nie zrobili, by na te finały zasłużyć. Oni jednak mogą dostać te mistrzostwa, bo są państwem o dużym prestiżu międzynarodowym, mają kraj, który się podoba ludziom na całym świecie. We Włoszech jest znakomita baza sportowa. Są świetne drogi, lotniska, hotele, stadiony… Mają wiele atutów, no i są jeszcze aktualnymi mistrzami świata.
Polska jest faworytem – Z Michałem Listkiewiczem, o szansach Polski i Ukrainy w Cardiff, rozmawia Paweł Zarzeczny
Po co polska delegacja jedzie do Cardiff?
– Jak się już powiedziało A, to trzeba powiedzieć B. Wystartowaliśmy, wraz z Ukrainą, po organizację Euro’2012. Moim zdaniem jesteśmy faworytem.
Dlaczego my, a nie Włosi, albo Chorwaci z Węgrami?
– UEFA ma w programie nie tylko cele bliskie, ale i te dalsze. Ja wyczuwam, choć mogę się oczywiście mylić, że poza piłką istnieje też geopolityka. Czyli danie szansy rozwoju krajom w europejskim sensie młodym i nowym, takim jak Ukraina, także Polska. Duże imprezy mogą wyzwolić nowe siły, a stara Europa nie chce skostnieć. To był zresztą jeden z czynników, dlaczego tak duży oddźwięk zyskały wyborcze pomysły nowego szefa UEFA, Michela Platiniego. Otwarcie. Rozwój. Równe szanse dla każdego.
W czym jesteśmy lepsi od rywali?
– Węgrzy z Chorwatami uchodzą za najsłabszych w stawce. Pierwsi mieli spore problemy wewnętrzne, miesięczne protesty na ulicach obywateli przeciw rządowi, nawet protesty przeciw Euro. Chorwaci, co nie jest tajemnicą, nie potrafią sobie poradzić z faszyzmem na trybunach. A my? Cóż to za pytanie? Przecież to Polacy uznani zostali za najlepszych kibiców podczas ostatniego mundialu! Przed Niemcami! O kibiców wszyscy jesteśmy spokojni.
Ale Włosi to mistrzowie świata. Boniek mówi, że Euro’2012 mają pewne.
– Oni chyba też tak uważają, bo nawet specjalnie o nic nie zabiegają. Ale czy to mistrzowie? Nie można żyć przeszłością, zresztą ci mistrzowie grają z Juve w drugiej lidze, albo jak Roma przegrywają 1: 7 z Manchesterem United. Do tego dramatyczne konflikty wśród kibiców, afery większe niż w Polsce, nie mają prezesa od półtora roku, pozamykane ze względu na brak bezpieczeństwa stadiony… Sporo tych grzechów.
A atuty Ukrainy i Polski, poza tą geopolityką?
– Obiekty, cała infrastruktura to jest wyraźny minus, ale gwarancje rządowe są po to, by niebezpieczeństwo złego przygotowania wykluczyć. Nasze społeczeństwa, rządy, wszystkie partie i czołowi politycy są zdecydowanie za Euro.
Więcej w dzisiejszym wydaniu Głosu Wielkopolskiego lub www.prasa24.pl
Autor artykułu: Janusz Basałaj, Paweł Zarzeczny